Jak wybrać pierwszy rower gravelowy: praktyczny poradnik dla początkujących

0
13
Rate this post

Spis Treści:

Czym właściwie jest gravel i dla kogo ma sens

Gravel – szosa po godzinach czy mały MTB?

Rower gravelowy dla początkujących często bywa opisywany jako połączenie szosy i MTB. Technicznie to uproszczenie, ale dobrze pokazuje ideę: szerokie opony, kierownica baranek, hamulce tarczowe i geometria pozwalająca jechać długo, wygodnie i po bardzo różnym podłożu.

Od szosy gravel różni się przede wszystkim szerszymi oponami, większą ilością miejsca w ramie na błoto i kamienie, inną geometrią (bardziej stabilną i mniej pochyloną), a także masą – jest zwykle trochę cięższy. Od MTB odróżnia go z kolei brak (lub minimalne) zawieszenie, baranek zamiast prostej kierownicy i bardziej „szosowa” pozycja, która lepiej sprawdza się na dłuższych dystansach i szybszych przelotach po twardym podłożu.

W porównaniu z rowerem crossowym czy fitness gravel jest bardziej „terenowy”, ma miejsce na szersze opony, więcej mocowań pod bagażniki, sakwy, dodatkowe bidony, a przy tym lepiej radzi sobie w terenie lekkim i średnim – na szutrze, polnych drogach, leśnych ścieżkach bez dużych korzeni.

Typowe zastosowania roweru gravelowego

Gravel ma największy sens, gdy jeździsz „mieszanie”, bez obsesji na punkcie jednej nawierzchni. Sprawdzi się świetnie, jeśli:

  • większość Twojej trasy to asfalt średniej jakości, drogi serwisowe, ścieżki rowerowe, z domieszką szutru;
  • lubisz leśne dukty, wiejskie drogi, wały przeciwpowodziowe, ale nie pchasz się w rock gardeny jak na enduro;
  • planujesz dojazdy do pracy, ale chcesz też wyskoczyć za miasto na 3–4 godziny bez zastanawiania się, czy nawierzchnia „pasuje do roweru”;
  • kusi Cię bikepacking – dłuższe wypady z sakwami, lekką turystyką i noclegiem pod chmurką;
  • coraz bardziej kręci Cię turystyka rowerowa: kilka dni z rzędu, różne typy dróg, miejscami asfalt, miejscami szuter.

Gravel jest też sensowną opcją, jeśli masz ograniczone miejsce i budżet – zamiast szosy, crossa i trekkinga możesz mieć jeden, bardzo uniwersalny rower.

Kiedy gravel jest zły wybór

Choć rower gravelowy dla początkujących kusi „uniwersalnością do wszystkiego”, są sytuacje, w których lepiej poszukać czegoś innego:

  • Wyścigi szosowe i maksymalna prędkość na asfalcie – lekka szosa będzie szybsza, bardziej aerodynamiczna i dynamiczna;
  • Agresywne MTB, enduro, zjazdy, bikeparki – tu rządzi pełne zawieszenie lub twardy MTB z szerokimi oponami i dużym skokiem widelca;
  • Spokojna jazda po mieście w ubraniu „do biura” – wygodniejszy może być miejski lub trekking z prostą pozycją, błotnikami, pełnym oświetleniem;
  • Osoby nielubiące baranka – jeśli kierownica szosowa jest dla Ciebie niekomfortowa lub przeraża Cię manetka w klamkomanetce, może warto spojrzeć na rower typu fitness, trekking czy MTB.

Gravel nie zastąpi w 100% specjalistycznego roweru szosowego ani rasowego górala. Jest świetnym kompromisem, ale tylko wtedy, gdy pasuje do Twojego stylu jazdy, a nie do aktualnej mody.

Realne oczekiwania wobec gravela

Jeśli ustawisz poprzeczkę w odpowiednim miejscu, gravel szybko stanie się „rowerem do wszystkiego”. Trzeba jednak zaakceptować kilka faktów:

  • na asfalcie będzie wolniejszy od lekkiej szosy na wąskich oponach, szczególnie przy wyższych prędkościach;
  • w trudnym, technicznym terenie będzie mniej stabilny i mniej komfortowy niż MTB z amortyzacją;
  • duże opony i szersza kierownica to większy opór powietrza i opory toczenia – cudów fizyki nie da się przeskoczyć;
  • część akcesoriów (np. błotniki, bagażniki) wymaga dobrania odpowiednich modeli, bo gravel to nie klasyczny trekking z fabrycznym „wszystkim”.

Zadaj sobie kilka pytań, zanim wydasz pierwszą złotówkę

Na jakich drogach faktycznie będziesz jeździć

Największy błąd przy kupnie pierwszego gravela to „kupowanie marzenia” zamiast roweru pasującego do rzeczywistości. Zanim spojrzysz na katalogi, spróbuj szczerze określić, po czym faktycznie będziesz jeździć w ciągu najbliższego roku.

Pomaga prosta analiza:

  • Ile procent jazdy to asfalt? Ścieżki rowerowe, drogi powiatowe, miasto, dojazdy do pracy;
  • Ile szutru i dróg polnych? Szerokie leśne drogi, utwardzone drogi gruntowe, wały przeciwpowodziowe;
  • Ile prawdziwego lasu / technicznego terenu? Korzenie, kamienie, strome zjazdy, mokre ścieżki;
  • Ile jazdy zimą, w błocie, deszczu? Całoroczni kolarze mają nieco inne potrzeby niż „sezonowcy od kwietnia do września”.

Jeśli wychodzi Ci np. 70% asfaltu / 30% szutru, sensownie jest celować w gravel bardziej „szosowy”: szybsza geometria, nieco węższe opony (38–40 mm), lżejsze koła. Jeśli odwrotnie – większość czasu spędzisz w lesie i na polnych drogach – lepiej wybrać gravela bardziej „terenowego”: większa stabilność, miejsce na opony 45–50 mm, mocne hamulce, napęd dający lekkie przełożenia pod strome podjazdy.

Styl jazdy: turysta, komuter, ścigant, bikepacker

Drugi filar to określenie, jak planujesz używać roweru gravelowego na co dzień.

  • Spokojne wycieczki – liczy się wygoda, pozycja bardziej wyprostowana, możliwość założenia błotników i bagażnika, szerokie opony dające komfort;
  • Dojazdy do pracy – punktualność i bezproblemowość ważniejsze niż 200 g mniej wagi; przydają się mocowania na bagażnik, łatwe w serwisie hamulce, miejsce na błotniki i lampki;
  • Bikepacking / turystyka – szukaj wielu mocowań na ramie i widelcu, miejsca na torby, stabilnej geometrii (żeby rower załadowany sakwami jechał pewnie);
  • Ściganie i trening – priorytetem staje się waga, sztywność i efektywność; geometria może być trochę bardziej sportowa, niż w rowerze typowo turystycznym.

Oczywiście jeden gravel może łączyć te role, ale nie da się mieć jednocześnie superkomfortowego „chilloutowego” roweru i ultraagresywnej sportowej maszyny. Trzeba świadomie wybrać, w którą stronę idzie się bardziej.

Ile czasu chcesz poświęcać na serwis

Gravel bywa rowerem „do wszystkiego”, ale nadal wymaga podstawowej troski. Zastanów się, czy lubisz (lub akceptujesz) samodzielne:

  • czyszczenie i smarowanie napędu;
  • wymianę klocków hamulcowych;
  • kontrolę ciśnienia w oponach, szczególnie przy systemie tubeless;
  • okazjonalną wymianę linek, pancerzy, łańcucha, kasety.

Jeśli nie chcesz prawie wcale „dłubać”, lepsze mogą być prostsze rozwiązania: napęd 1x zamiast 2x, hamulce mechaniczne zamiast hydraulicznych, klasyczne dętki zamiast tubeless (przynajmniej na początek). Jeśli z kolei lubisz grzebać i uczyć się, hamulce hydrauliczne i tubeless szybko odwdzięczą się lepszym działaniem.

Budżet na pierwszy gravel – nie tylko za rower

Przy zakupie pierwszego gravela wiele osób ma w głowie jedną liczbę, np. 6000 zł, a potem zaskoczenie, że trzeba jeszcze kupić całą „resztę”. Rozsądnie jest podzielić budżet na dwie części:

  • Rower – rama, osprzęt, koła, opony;
  • Akcesoria do roweru gravelowego – kask, pedały (często rower sprzedawany jest bez nich), oświetlenie, bidony i koszyki, podstawowe narzędzia, dętki, minipompka, sakwa podsiodłowa lub torba na ramę.

W praktyce na akcesoria potrafi pójść kwota rzędu 10–25% ceny roweru, szczególnie jeśli startujesz „od zera”. Lepiej z góry założyć, że jeśli masz np. 7000 zł na całą zabawę, to rower kupujesz za około 5500–6000 zł, zostawiając resztę na wyposażenie i ewentualny pierwszy serwis.

Ten sam budżet, dwa różne scenariusze

Dwie osoby, budżet ~6000 zł, obie chcą gravela. Jedna mieszka w mieście, do pracy ma 10 km w jedną stronę, większość po asfalcie i ścieżkach, weekendy: 70–80 km mieszanka asfalt + szuter. Druga mieszka blisko lasu, pracuje zdalnie, robi głównie terenowe wycieczki po 30–40 km, sporo piasku, błota, kilka razy w roku dłuższy bikepacking.

Pierwszej osobie bardziej pasuje gravel „szosowy”: napęd 2x, węższe opony (38–40 mm), hydrauliczne hamulce, mocowania pod błotniki i bagażnik, ale bez przesady z ilością punktów montażowych. Dla drugiej lepszy będzie gravel terenowy: napęd 1x z dużą kasetą, agresywniejszy bieżnik, szerokie opony 45–47 mm, wiele mocowań na ramie i widelcu pod torby i bidony. Ten sam budżet, zupełnie inne priorytety – stąd tak ważna jest analiza swoich potrzeb, zanim kliknie się „kup teraz”.

Nogi rowerzysty na gravelowym rowerze jadącym po kamienistej drodze
Źródło: Pexels | Autor: Utopix Pictures Pictures

Rozmiar i geometria – fundament, którego nie przeskoczysz

Geometria sportowa a komfortowa w gravelach

Geometria gravela a komfort jazdy to temat, który potrafi brzmieć bardzo technicznie, ale sprowadza się do dwóch pytań: jak bardzo pochylona jest Twoja pozycja i jak stabilnie rower prowadzi się przy różnych prędkościach.

Geometria sportowa oznacza zwykle:

  • niższy przód (mniejszy stack);
  • dłuższy „zasięg” do kierownicy (większy reach);
  • krótszą bazę kół, szybszą reakcję na ruch kierownicy;
  • bardziej aerodynamiczną, ale też bardziej obciążającą plecy i kark pozycję.

Geometria komfortowa / endurance to:

  • wyższa główka ramy (większy stack);
  • krótszy reach, bliżej kierownica;
  • nieco dłuższa baza kół, spokojniejsze prowadzenie;
  • mniejszy nacisk na dolny chwyt, większy udział górnego chwytu i klamkomanetek.

Dla pierwszego gravela zwykle bardziej rozsądny jest wybór geometrii komfortowej lub przynajmniej „zbalansowanej”, chyba że z góry wiesz, że chcesz się ścigać i masz już doświadczenie w jazdzie na szosie.

Stack, reach i spółka – po ludzku

Żeby nie tonąć w tabelkach, przydaje się oswojenie kilku pojęć:

Za to w codziennym użyciu – do dojazdów, wycieczek, lekkiego terenu – gravel naprawdę potrafi zastąpić kilka innych rowerów i tym głównie tłumaczy się jego rosnąca popularność, także na blogach pokroju praktyczne wskazówki: sport, gdzie miesza się tematykę rowerów, stylu życia i aktywności.

  • Stack – wysokość „góry” ramy względem suportu. Im większy, tym wyższa kierownica i bardziej wyprostowana pozycja;
  • Reach – odległość „do przodu” od suportu do główki ramy. Im większy, tym bardziej wyciągnięta pozycja;
  • Baza kół (wheelbase) – odległość między osiami kół. Dłuższa baza = większa stabilność, krótsza baza = większa zwrotność;
  • Długość mostka – wpływa na to, jak daleko jest kierownica. Zbyt długi mostek wydłuża pozycję, zbyt krótki może spowodować „nerwowe” prowadzenie.

W praktyce: osoba początkująca lepiej odnajdzie się na rowerze z wyższym stackiem i niezbyt długim reach, a do tego mostkiem w okolicach 80–100 mm zamiast ekstremalnie długiego. Dzięki temu pozycja nie będzie zabijać po godzinie jazdy, a jednocześnie rower zachowa przyzwoitą dynamikę.

Jak dobrać rozmiar ramy gravela

Rozmiar ramy gravel to nie tylko wzrost, ale też długość nóg, proporcje tułów–nogi, gibkość i przyzwyczajenia. Punkt wyjścia to:

  • sprawdzenie tabel producenta – często sugerują rozmiar np. S/M/L dla zakresów wzrostu;
  • pomiar przekroku (odległość od podłogi do kroku) i porównanie z wysokością górnej rury ramy;
  • przymiarka w sklepie – choćby na trenażerze, z ustawieniem wstępnym siodła i kierownicy.

Przymiarka w praktyce: co sprawdzić przy pierwszym dosiadzie

Garść rzeczy, na które dobrze spojrzeć od razu w sklepie lub przy odbiorze roweru:

  • Przekrok – stań okrokiem nad ramą, w butach, w których będziesz jeździć. Powinno zostać kilka centymetrów luzu między krocze a górną rurą. Jeśli „wisisz” na ramie, przy nagłym zatrzymaniu możesz boleśnie to odczuć;
  • Wysokość siodła – usiądź, ustaw korbę w najniższym położeniu (na godzinę 6). Noga po tej stronie ma być prawie wyprostowana, ale bez przeprostu i odrywania pięty. Jeśli musisz mocno kołysać biodrami, siodło jest za wysoko;
  • Sięgnięcie do klamek – w górnym chwycie ręce powinny spoczywać naturalnie, bez napinania barków. W dolnym chwycie klamki muszą być w zasięgu bez szukania ich palcami gdzieś w oddali;
  • Stabilność – przejedź się kilka minut. Przy wolnej jeździe rower nie powinien „tańczyć”, przy szybszej – nie może reagować nerwowo na każdy minimalny ruch kierownicą.

Jeśli wahasz się między dwoma rozmiarami, często bezpieczniej wypada wybrać ten mniejszy, a potem ewentualnie „wydłużyć” pozycję mostkiem czy sztycą. Zbyt dużej ramy nie „skrócisz” w nieskończoność.

Dlaczego dwa gravela w tym samym rozmiarze czują się inaczej

Dwie ramy opisane jako „M” potrafią prowadzić się jak zupełnie inne światy. Producent A może mieć filozofię bardziej sportową, producent B – turystyczną, nawet jeśli na papierze oba rowery mają zbliżony rozmiar.

Różnice powodują m.in.:

  • kąt główki ramy – ostrzejszy = szybsze, bardziej „szosowe” prowadzenie; łagodniejszy = stabilniejszy rower w terenie;
  • długość tylnych widełek (chainstay) – krótsze = rower chętniej przyspiesza, łatwiej „zrzucić” tył z przeszkody, ale mniej stabilnie pod mocnym obciążeniem sakwami;
  • offset widelca – wpływa na tzw. trail, czyli „śladowanie” przedniego koła; przekłada się bezpośrednio na poczucie stabilności kierownicy.

Dlatego sensownie jest nie tylko zerknąć w tabelkę, ale fizycznie przejechać się na dwóch różnych modelach. Pięć minut po bruku i szutrze powie więcej niż godzina gapienia się w geometrię na stronie producenta.

Rama i materiał – aluminium, stal, karbon i spółka

Aluminium – złoty środek na pierwszy gravel

Większość pierwszych gravelów kupowanych w rozsądnym budżecie to ramy aluminiowe i nie ma w tym nic złego. Aluminium daje:

  • dobry stosunek ceny do wagi – rower nie będzie ultralekki, ale też nie zamieni się w czołg;
  • odporność na codzienne traktowanie – stojaki, bagażniki, przewożenie w aucie czy w pociągu, lekkie obicia;
  • łatwiejszą dostępność – ogromny wybór modeli, rozmiarów, geometrii.

Minusy? Sztywność może oznaczać mniejszy komfort na długich, wyboistych trasach. Sprawę ratują szersze opony na niższym ciśnieniu i odpowiedni kokpit (szersza kierownica, sztyca z pewną „pracą”). Przy pierwszym gravelu to bardziej kwestia odpowiedniego ogumienia niż samego materiału ramy.

Stal – klimat, komfort i trwałość

Stalowe gravela mają swój fanclub, i to nie bez powodu. Co oferują:

  • wygodę – dobrze zaprojektowana stalowa rama potrafi „pracować” na nierównościach, co realnie odczuwasz jako mniejsze zmęczenie;
  • trwałość – stal wybacza przeciążenia i mocowanie bagażu, dlatego wielu bikepackerów i turystów wybiera właśnie stal;
  • charakter – cienkie rurki, klasyczny wygląd, często mnóstwo mocowań na bidony, torby, błotniki.

Wadą bywa wyższa waga oraz często nieco wyższa cena przy podobnym poziomie osprzętu w porównaniu z aluminium. Przy jeździe codziennej różnicę w masie czuć mniej niż przy wyścigach – ale jeśli mieszkasz na czwartej kondygnacji bez windy, każdy dodatkowy kilogram nagle „nabiera znaczenia”.

Karbon – lekkość i sztywność, ale nie dla każdego na start

Karbon w gravelu kusi: lekka rama, dobra sztywność przy mocnym pedałowaniu, często świetne tłumienie drgań. W gravelach średniej i wyższej półki to już standard.

Przed wyborem karbonu na pierwszy rower dobrze zadać sobie kilka pytań:

  • Gdzie będę go przechowywać? W piwnicy, gdzie rowery opierane są o siebie jak klocki? Czy w mieszkaniu na haku?
  • Jak często jeżdżę w trudnym terenie? Skoki, dropy, kamienie wielkości pięści – to podnosi ryzyko poważniejszych uszkodzeń przy niefortunnych uderzeniach;
  • Jak wygląda mój budżet serwisowy? Naprawa lub wymiana karbonowej ramy czy widelca jest droższa niż aluminiowej.

Nie chodzi o to, że karbon jest „delikatny jak porcelana” – nowoczesne ramy gravelowe są projektowane z myślą o trudniejszym terenie. Jednak przy pierwszym rowerze, gdy dopiero uczysz się techniki jazdy po szutrze, aluminium lub stal dają nieco więcej psychicznego luzu i finansowego marginesu przy ewentualnej „glebie”.

Tytan i inne egzotyki

Na horyzoncie pojawia się jeszcze tytan – marzenie wielu fanów gravelu: lekki, komfortowy, niemal wieczny, nie rdzewieje. Ma też jedną zasadniczą cechę: cenę. Dla większości osób kupujących pierwszy gravel to raczej ciekawostka niż realna opcja.

Pojawiają się także ramy kompozytowe i miksy (np. alu rama + karbonowy widelec, karbonowa sztyca), które dobrze łączą plusy różnych materiałów. Na start świetnym kompromisem bywa właśnie aluminiowa rama z karbonowym widelcem – przednia część roweru lepiej tłumi drgania, a budżet nie eksploduje.

Mocowania na ramie – detale, które zmieniają rower

Bez względu na materiał, dobrze spojrzeć na liczbę i rozmieszczenie mocowań:

  • min. dwa koszyki na bidon w trójkącie ramy;
  • dodatkowe mocowania pod trzeciego bidona / torbę narzędziową na dolnej rurze lub pod nią;
  • gwinty na bagażnik z tyłu i z przodu (jeśli planujesz wozić sakwy);
  • otwory pod pełne błotniki – zbawienie, gdy jeździsz w deszczu lub po mokrym asfalcie.

Jeśli aktualnie nie planujesz bikepackingu, ale gdzieś w głowie kiełkuje taki pomysł, dodatkowe mocowania niczym nie przeszkadzają, a mogą kiedyś uratować sytuację. Można powiedzieć, że to taki „abonament na przyszłe pomysły”.

Biały dziecięcy rowerek biegowy z brązowymi detalami na tle drewnianej ściany
Źródło: Pexels | Autor: Pavel Danilyuk

Koła i opony – to one decydują, jak ten rower się toczy

Rozmiar kół: 700c czy 650b?

W gravelach królują dwa standardy: 700c (czyli „szosowa” 28-calówka) oraz 650b (mniejsza średnica, coś pomiędzy 26 a 27,5 cala).

Koła 700c to wybór, który sprawdzi się u większości początkujących:

  • lepsza płynność i szybkość na asfalcie oraz twardych szutrach;
  • łatwiejsza dostępność opon w sklepach;
  • często takie koła są fabrycznie montowane w pierwszym komplecie.

Koła 650b pozwalają założyć znacznie szersze opony bez ryzyka, że nie zmieszczą się w ramie. Dają więcej komfortu i przyczepności w trudnym terenie, ale tracą nieco z „przelotowości” na asfalcie. To dobry kierunek, jeśli wiesz, że Twój gravel będzie prawie MTB z barankiem.

Przy pierwszym rowerze rozsądnie jest zacząć od 700c, jeśli nie masz bardzo konkretnych, terenowych planów. Zawsze możesz później kupić drugi komplet kół (tak, to się kończy właśnie tak…).

Szerokość opon – złoty kompromis

To, czy gravel jest „szybki i twardy”, czy „miękki i terenowy”, w ogromnej mierze zależy od szerokości opony i ciśnienia, a nie tylko od ramy.

  • 35–38 mm – bardziej asfaltowo-szosowy charakter, szybkie toczenie, przyzwoity komfort na równym szutrze;
  • 40–45 mm – uniwersalny zakres dla wielu użytkowników; wystarczająco szeroko na lekki teren, ale nadal sprawny na dojazdach;
  • 45–50 mm i więcej – gdy dominują lasy, piasek, błoto, korzenie; rower robi się bardziej „terenowy”, za to asfalt przestaje być jego ulubionym środowiskiem.

Jeśli nie masz pewności, dobrym punktem startu jest okolica 40–42 mm. Później możesz iść w którąś stronę w zależności od doświadczeń z pierwszych miesięcy.

Bieżnik: slick, semi-slick czy traktorek?

Wzór bieżnika mocno wpływa na charakter roweru. Kilka prostych zasad:

  • Slicki / gładkie opony – najlepsze na asfalt i twardy szuter, bardzo szybkie, zaskakująco dobrze radzą sobie na suchym, ubitym leśnym dukcie;
  • Semi-slick – gładki środek i agresywniejsze boki; dobra opcja „na wszystko”, szybko toczy się po asfalcie, a w terenie boczne klocki pomagają w zakrętach;
  • Agresywny bieżnik – duże klocki, wyraźnie terenowy charakter; daje przyczepność w błocie i miękkim podłożu, ale na asfalcie słychać i czuć, że coś „mieli” pod kołami.

Jeśli Twoja jazda to miks miasta, asfaltowych przelotów i normalnego szutru – półka semi-slick jest najrozsądniejszym startem. Kiedy stwierdzisz, że błoto stało się Twoim drugim domem, zawsze można przejść na bardziej terenową oponę.

Dętki czy tubeless – co na początek

System tubeless (bez dętki, z mlekiem uszczelniającym) stał się bardzo popularny w gravelach. Plusy są konkretne:

  • możliwość jazdy na niższym ciśnieniu bez ryzyka dobicia dętki;
  • samouszczelnianie się małych przebić (kolce, drobne szkło, ciernie);
  • lepsza przyczepność i komfort w terenie.

Minusy na starcie to konieczność nauczenia się obsługi, okresowe uzupełnianie mleka i nieco większy bałagan przy pierwszym zakładaniu. Jeśli perspektywa „sypiącego się mleka po garażu” powoduje ciarki, możesz zacząć klasycznie od dętek, a tubeless ogarnąć po sezonie, gdy lepiej poczujesz rower.

Przy częstej jeździe w terenie i dalszych wypadach tubeless bardzo poprawia komfort jazdy i zmniejsza liczbę przestojów na łataniu gum. Dla osób jeżdżących głównie po mieście i asfalcie z rzadszymi wypadami – dętki nadal działają całkiem dobrze.

Jakość kół – czy ma znaczenie przy pierwszym gravelu

Koła fabryczne w rowerach z niższej i średniej półki to zazwyczaj konstrukcje „wystarczające”: nie najlżejsze, ale w miarę trwałe. O czym dobrze pamiętać:

  • ilość szprych – dla bikepackingu i cięższych osób korzystniejsze są koła z większą liczbą szprych (28–32 zamiast 24);
  • szerokość wewnętrzna obręczy – szersza obręcz lepiej współpracuje z szerszą oponą i poprawia jej „kształt” na podłożu;
  • łatwość serwisu – standardowe systemy mocowań i łożysk ułatwiają naprawy w zwykłych serwisach, także podczas wyjazdów.

W praktyce przy pierwszym gravelu nie ma sensu polować na kosmicznie lekkie zestawy kół. Rozsądniej wybrać solidne, serwisowalne koła, a ewentualną „fetyszystykę wagi” zostawić na czas, gdy dokładnie wiesz, czego brakuje Ci w aktualnym zestawie.

W tym miejscu przyda się jeszcze jeden praktyczny punkt odniesienia: Inteligentne dzwonki – więcej niż sygnał dźwiękowy.

Napęd w gravelu – 1x kontra 2x i inne dylematy

Napęd 1x – prostota i kontrola w terenie

Napęd 1x (jedna zębatka z przodu, szeroka kaseta z tyłu) zdobył ogromną popularność w gravelach, szczególnie tych bardziej terenowych. Ma kilka bardzo praktycznych zalet:

Zalety i ograniczenia napędu 1x

Największy plus: brak przedniej przerzutki. Mniej części, mniej regulacji, mniejsze ryzyko, że coś zacznie ocierać akurat w połowie wyjazdu. Dźwignia zmiany biegów jest jedna – prawa ręka obsługuje całe przełożenie. W praktyce:

  • łatwiej ogarnąć biegi w terenie – nie zastanawiasz się, czy „jeszcze dół na kasecie” czy już „mniejsza tarcza z przodu”, tylko po prostu klikasz;
  • mniejsza szansa na spadek łańcucha – pojedyncza zębatka z przodu często ma specjalny profil (narrow-wide), który lepiej trzyma łańcuch;
  • ciszej i czyściej – mniej linek, mniej osłon, łatwiejsze mycie roweru po błotnej przygodzie.

Są też kompromisy. Przy jednym blacie z przodu cała robota spoczywa na kasecie z tyłu, która musi mieć szeroki zakres (np. 10–42, 11–46). To oznacza:

  • większe skoki między biegami – czasem czujesz, że „tu jest za ciężko, a tu już za lekko”, szczególnie na długich, równych przelotach po asfalcie;
  • ograniczony najwyższy lub najniższy bieg – przy źle dobranej konfiguracji albo brakuje „lajtowego” biegu w górach, albo „twardego” na szybkiej szosie z wiatrem w plecy.

Napęd 1x sprawdza się świetnie, jeśli gravel ma być bardziej terenowy: las, szuter, krótsze asfalty „pomiędzy”. Jeśli Twoje trasy to raczej weekendowe pętle po okolicy z okazjonalną dłuższą szosą – 1x nadal ma sens, byle dobrze dobrać zakres kasety i zębatkę z przodu.

Napęd 2x – większy zakres i mniejsze skoki

Klasyczny układ 2x (dwie zębatki z przodu, kaseta z tyłu o mniejszym rozstrzale) w gravelu nadal ma silną pozycję, szczególnie w rowerach o bardziej szosowym zacięciu i w turystyce.

Przewagi są dość czytelne:

  • szerszy zakres przełożeń – możesz mieć bardzo lekki bieg na strome podjazdy z sakwami i jednocześnie twardy bieg na szybkie asfalty;
  • mniejsze skoki między biegami na kasecie – łatwiej „dokręcić” idealny rytm kadencji, co docenisz przy dłuższych dystansach;
  • większa elastyczność konfiguracji – dobierasz rozmiar blatów do swojego stylu jazdy (np. 46/30, 48/31, 50/34).

Dochodzi jednak skomplikowanie obsługi. Przód + tył oznacza więcej kombinowania, zwłaszcza dla osób, które nigdy nie jeździły na szosie. Przednia przerzutka wymaga poprawnej regulacji, a łańcuch w skrajnych przełożeniach (mały przód + najmniejsza zębatka z tyłu albo odwrotnie) potrafi pracować pod dużym kątem.

Jeśli Twoje trasy to głównie asfalt, twardy szuter, dłuższe wypady, maratony, a do tego lubisz trzymać równy rytm – 2x potrafi być po prostu przyjemniejszy. W turystyce z ciężkim bagażem też często wygrywa, bo łatwiej ułożyć „miękką” kombinację przełożeń na długie podjazdy.

Jak wybrać między 1x a 2x przy pierwszym gravelu

Można podejść do tego na chłodno, zamiast kierować się internetowymi wojnami o „jedynie słuszne rozwiązanie”. Krótkie wskazówki:

  • Przewaga terenu, krótsze dojazdy, lubisz prostotę – skłaniaj się ku 1x;
  • Więcej asfaltu, długie przeloty, myślisz o maratonach / ultramaratonach – 2x da Ci więcej komfortu;
  • Ciężkie sakwy, górskie tereny – patrz na najlżejsze dostępne przełożenie, nie tylko na liczbę blatów.

Jeśli nadal masz dylemat, wybierz ten rower, w którym całościowa specyfikacja (rama, koła, hamulce, geometria) bardziej Ci odpowiada, a nie tylko „1x vs 2x”. Napęd prędzej czy później i tak się zużyje – wtedy możesz świadomie zmienić konfigurację.

Budżet a poziom grupy osprzętu

Na pierwszym gravelu dobrze jest unikać najniższych grup osprzętu, jeśli tylko budżet pozwala. Nie chodzi o snobizm, tylko o:

  • trwałość kasety i korby,
  • kulturę pracy przerzutek,
  • dokładność zmiany biegów pod obciążeniem.

Środowy segment (w Shimano np. GRX 400/600, w SRAM-ie Apex/Rival, w Microshift wyższe Advent X) to często złoty środek między ceną a działaniem. Rower będzie reagował przewidywalnie, a części zamienne nie zjedzą portfela przy pierwszym większym serwisie.

Z drugiej strony gonienie za topowym osprzętem kosztem sensownej ramy czy kół nie ma większego sensu. Łatwiej później wymienić manetki i przerzutki niż „przesiadać się” z niepasującej ramy.

Mechaniczne czy elektroniczne przerzutki w gravelu

Elektryczne grupy (np. GRX Di2, SRAM AXS) coraz częściej pojawiają się w gravelach, ale przy pierwszym rowerze to zwykle fanaberia. Elektronika daje:

  • bardzo precyzyjną, lekką zmianę biegów jednym kliknięciem;
  • brak linek – mniej rzeczy, które się brudzą/zacierają;
  • czasem możliwość personalizacji (zmiana logiki przycisków, multi-shift itd.).

W zamian trzeba akceptować baterie i wyższą cenę. W turystyce czy na ultra dochodzi temat ładowania. Mechaniczne napędy działają świetnie, gdy są poprawnie wyregulowane – i to one zazwyczaj są najlepszym wyborem na start. Elektronika ma sens, gdy dobrze wiesz, czego chcesz i ile jeździsz.

Kolarze gravelowi jadący szybko po szutrowej leśnej ścieżce
Źródło: Pexels | Autor: Jose Ricardo Barraza Morachis

Hamulce i kokpit – bezpieczeństwo oraz wygoda w długiej trasie

Rodzaje hamulców w gravelu

Na rynku dominują obecnie hamulce tarczowe. Ich przewaga na mokrym, w terenie i pod obciążeniem jest na tyle wyraźna, że gravela na szczękach trzeba już trochę „poszukać”. W tarczach masz trzy główne opcje:

  • mechaniczne (linkowe) – prosta konstrukcja, łatwiejszy serwis w garażu, tańsze części; modulacja i siła hamowania słabsza niż w hydraulice, ale dla spokojnej jazdy wystarczy;
  • hydrauliczne – bardzo dobra siła, płynna modulacja, lekkie użycie klamki; świetne przy długich zjazdach, ciężkim bagażu i w deszczu;
  • hybrydy (klamka mechaniczna + zacisk hydrauliczny lub odwrotnie) – rozwiązania pośrednie, popularne raczej w tańszych konstrukcjach lub przy modernizacjach.

Na pierwszym gravelu pełna hydraulika to najlepszy scenariusz, jeśli tylko zmieści się w budżecie. Różnica w komforcie dłoni na długich zjazdach bywa ogromna. Jeśli środki mocno Cię ograniczają, przyzwoite hamulce mechaniczne wciąż wykonają robotę – po prostu wymagają mocniejszego ściskania klamek i częstszego doglądania linek.

Średnica tarcz – nie tylko dla „downhillowców”

Gravele najczęściej mają tarcze 160 mm (przód) i 140–160 mm (tył). Dla lżejszej osoby jeżdżącej po nizinach 160/140 spokojnie wystarczy. Jeśli:

  • ważysz więcej,
  • planujesz jazdę z sakwami,
  • mieszkasz w bardziej górzystym rejonie,

wówczas duet 160/160 lub nawet 180 z przodu da Ci więcej rezerwy mocy i odporności na przegrzewanie. Tu zwykle pojawia się ograniczenie ramy i widelca – nie każdy przyjmie większe tarcze, więc warto to sprawdzić w specyfikacji.

Szerokość kierownicy i flare – jak ma wyglądać „baranek”

Kierownica w gravelu to nie jest szosowy patyczek „na aero” (a przynajmniej nie powinna). Pojawia się tu kilka rozwiązań typowych dla szutru:

  • szersza kierownica – stabilniejsza pozycja w terenie, lepsza kontrola przy niższych prędkościach i na zjazdach;
  • flare – rozchylenie dolnego chwytu na boki; ułatwia manewrowanie w terenie, daje pewniejszy chwyt na zjazdach i miejsce na torbę na kierownicy;
  • nieco płytszy drop i reach – mniejsza różnica wysokości między górnym a dolnym chwytem, łatwiejsze korzystanie z całej kierownicy w różnych sytuacjach.

Jako punkt wyjścia większość osób dobrze czuje się na kierownicy o szerokości zbliżonej do szerokości barków lub delikatnie szerszej. Jeśli masz rozbudowaną górę ciała i lubisz „szarpać” rowerem w terenie – szerszy kokpit bywa wygodniejszy. Ekstremalny flare i bardzo szeroki dół chwytu to już raczej zabawki dla osób, które wiedzą, po co im to w konkretnym terenie.

Mostek – długość, kąt i kontrola nad rowerem

Mostek (wspornik kierownicy) mocno wpływa na odczuwalną pozycję, mimo że sam jest małym elementem. Dłuższy mostek:

  • bardziej „kładzie” sylwetkę,
  • uspokaja prowadzenie przy dużych prędkościach,
  • utrudnia gwałtowne manewry w terenie.

Krótszy:

  • stawia Cię bliżej kierownicy,
  • daje żywsze, bardziej zwrotne prowadzenie,
  • często lepiej sprawdza się na technicznych szutrach i w lesie.

W gravelach popularne są długości 60–100 mm, w zależności od rozmiaru ramy i stylu jazdy. Jeśli wahasz się między dwiema wielkościami ramy, czasem rozsądniej wziąć tę odrobinę mniejszą i skorygować pozycję nieco dłuższym mostkiem, niż walczyć z za długą ramą i ultrakrótkim wspornikiem.

Chwyty, owijki i ergonomia dłoni

Przy pierwszym gravelu dużo osób skupia się na „twardych” parametrach, a później po 40 km bolą je dłonie i nadgarstki. Na komfort ogromny wpływ mają:

  • rodzaj owijki – grubsza, bardziej miękka owijka lub owijka z żelowymi wkładkami znacząco poprawia amortyzację drobnych drgań;
  • pozycja klamek hamulcowych – ustawione za wysoko lub za nisko potrafią „zabić” nadgarstki; przy odbiorze roweru poproś serwis, żeby ustawił je pod Twoje dłonie;
  • dodatkowe chwyty – np. mini-barendy przy klamkach czy specjalne, lekko wyprofilowane kierownice mogą pomóc, jeśli masz historię problemów z nadgarstkami.

Owijka to jeden z najtańszych sposobów na poprawę komfortu. Zmiana na lepszą, grubsza, dobrze położona potrafi bardziej uspokoić dłonie niż egzotyczna sztyca za połowę pensji.

Na koniec warto zerknąć również na: Kolarz w filmie jako symbol determinacji — to dobre domknięcie tematu.

Sztyca i siodło – „amortyzator” Twoich pleców

Sztyca może być alu, stalowa, karbonowa, a nawet amortyzowana lub teleskopowa. Przy pierwszym gravelu wystarczy klasyczna, ale:

  • sztyca karbonowa dobrze filtruje drgania (nie trzeba od razu popadać w skrajności, ale jeśli jest w zestawie – to realny plus);
  • cienkie, dłuższe sztyce alu też potrafią pracować elastycznie i poprawiać komfort;
  • sztyca regulowana (teleskopowa) przydaje się, gdy częściej zjeżdżasz w cięższym terenie – możliwość opuszczenia siodła zwiększa kontrolę, ale to już bardziej „MTB-owy” klimat.

Siodło to temat mocno indywidualny. Nie ma „najlepszego” modelu, który sprawdzi się u każdego. Przy wyborze pierwszego gravela dobrze:

  • sprawdzić, czy siodło nie jest przesadnie sportowe (ultra-wąskie, twarde „deski” potrafią zniechęcić do roweru po pierwszym tygodniu);
  • upewnić się, że sklep oferuje możliwość przymiarki lub wymiany siodła po kilku jazdach – wielu producentów ma taką politykę;
  • pamiętać, że kluczem jest poprawna wysokość i pochylenie: minimalnie opuszczone noski siodła często ratują newralgiczne części ciała.

Jeśli po kilku dłuższych trasach czujesz otarcia, drętwienie lub ból, nie traktuj tego jako „tak ma być”. Lepsze dopasowanie siodła albo zmiana na inny model nieraz robi z roweru zupełnie nową maszynę.

Co warto zapamiętać

  • Gravel to uniwersalny rower między szosą a MTB: szersze opony, baranek, tarczówki i stabilna geometria pozwalają jeździć wygodnie po asfalcie, szutrze i lekkim terenie.
  • Najbardziej ma sens przy „mieszanej” jeździe – gdy łączysz asfalt różnej jakości, szuter, polne i leśne drogi, zamiast skupiać się obsesyjnie na jednym typie nawierzchni.
  • Gravel nie zastąpi w pełni szosy ani rasowego górala: na asfalcie będzie wolniejszy od lekkiej szosy, a w technicznym terenie mniej pewny niż MTB z amortyzacją – cudów z fizyką nie ugracie.
  • Są sytuacje, gdy lepiej wybrać inny rower: ściganie szosowe, agresywne MTB, typowo miejskie „w garniturze” dojazdy czy zwykła niechęć do kierownicy typu baranek.
  • Przed zakupem trzeba uczciwie policzyć, po jakich drogach faktycznie się jeździ (procent asfaltu, szutru, lasu, zimy) – od tego zależy, czy lepszy będzie gravel bardziej „szosowy”, czy bardziej „terenowy”.
  • Styl jazdy (turysta, komuter, ścigant, bikepacker) determinuje wymagania: jedni potrzebują mocowań pod bagażnik i błotniki, inni stawiają na niską wagę i sportową geometrię.
  • Jeden gravel może „ogarnąć” wiele ról, ale zawsze będzie kompromisem – nie da się mieć jednocześnie superwygodnej kanapy i wyścigówki, choć marketing usilnie próbuje przekonać, że się da.

Bibliografia

  • Gravel Bike Buying Guide. Cycling UK – Charakterystyka rowerów gravel, geometria, zastosowania
  • What Is a Gravel Bike?. BikeRadar – Definicja gravela, różnice względem szosy i MTB
  • Gravel Bikes Explained. Global Cycling Network – Przegląd typowych zastosowań gravela i kompromisów sprzętowych
  • Road, Gravel, or Mountain Bike?. REI Co-op – Porównanie typów rowerów pod kątem nawierzchni i stylu jazdy
  • Choosing the Right Bike for You. British Cycling – Dobór typu roweru do stylu jazdy, pozycji i komfortu